Kawa z OKRami · 7 minut czytania
Scrum i OKR-y nie konkurują ze sobą. Przewracają się natomiast z tego samego powodu
Codzienna synchronizacja zespołu miała trwać piętnaście minut i toczyć się wokół celu iteracji. Trwa godzinę i sprowadza się do relacji, kto co robił wczoraj i co będzie robił dziś. Nikt nikogo nie słucha, nikt nic z niej nie wynosi, a ludzie przychodzą, bo ktoś kazał. Tę samą awarię widujemy przy przeglądach celów kwartalnych, tylko na innym piętrze firmy.
Z odcinka
Dwa piętra, jeden rytm i wspólna przyczyna porażek
W nagraniu rozkładamy oba światy na części: co organizuje scrum, co organizuje praca na celach, gdzie mają wspólny rytm iteracji, przeglądu i retrospektywy, i dlaczego psują się identycznie. Fragment o tym, że wdrożenie zaczęte od procesów i narzędzi, z nadzieją na nastawienie gdzieś na końcu, jest drogą przez mękę, zaczyna się w okolicach trzydziestej minuty. od 00:30:12
Nagranie jest w montażu. Zostaw adres, dostaniesz link, gdy będzie gotowe.Pytanie, czy wybrać jedno, czy drugie, jest źle postawione, i odcinek rozprawia się z nim w pierwszej części. Te dwie rzeczy pracują na różnych piętrach. Scrum organizuje wytwarzanie wartości wewnątrz zespołu. Praca na celach wdraża strategię na poziomie całej organizacji: bierze kierunek rozpisany na dwa, trzy, czasem pięć lat i tłumaczy go na rok i kwartał, a właściwe pytanie w oknie trzech, czterech miesięcy brzmi, co najlepszego możemy teraz zrobić, żeby zbliżyć się do celu odległego o dwa lata. Zwinność sama w sobie nie jest zresztą żadnym z tych narzędzi. To nastawienie opisane czterema wartościami i dwunastoma zasadami, wcielane nieskończoną liczbą praktyk, a scrum jest tylko jednym z takich zestawów. Wspólny mają rytm, i to nie przypadkiem: iteracja, przegląd tego, co powstało, retrospektywa tego, jak nam się pracowało.
Ciekawsze jest to, co mają wspólnego po stronie porażek. Implementacja, która wychodzi od procesów i praktyk, licząc, że nastawienie dorośnie gdzieś po drodze, jest drogą przez mękę. To zdanie pada w odcinku o scrumie, ale zaraz potem okazuje się, że opisuje również nasze podwórko. Większość tekstów o tym, że scrum nie działa albo że zwinność się skończyła, ma dokładnie ten mianownik. Z celami jest identycznie: zdanie o tym, że OKR-y nie działają, zwykle znaczy, że problem leży zupełnie gdzie indziej, a metoda jest wygodnym kozłem ofiarnym. Dlatego wchodząc do organizacji często zaczynamy od czegoś innego niż cele. Najczęstsza postać zepsucia wygląda w obu światach tak samo: rama zostaje pozbawiona filarów i wartości, a rytuały zostają, więc w kalendarzu jest komplet spotkań, z których nic nie wynika. Drugi wspólny problem to sposób liczenia wyniku. Rezultat mierzony wysiłkiem, czyli ile zrobiłem i jak szybko, kontra pytanie, co się zmieni, kiedy to zrobię. Jedno i drugie bierze się z przyzwyczajenia do pracy projektowej i myślenia inicjatywami.
Jest wreszcie warunek, bez którego nie zadziała żadne z dwóch, i tu odcinek jest bezlitosny. Bez kultury szanującej autonomię i wyciąganie wniosków z danych nikt nie weźmie odpowiedzialności ani za cel, ani za eksperyment. Przy liderze, który wskazuje palcem, co zrobić, i przy kosztownym błędzie nie ma miejsca na sprawdzanie hipotez, bo wszyscy boją się pomylić. W silnie zarządzanej organizacji bez autonomicznych zespołów lepiej zadziała zarządzanie wynikami albo klasyczne zarządzanie projektami, i nie ma sensu wciskać kółka w kwadrat. Przy okazji rozbrojony zostaje popularny zarzut, że międzydziałowe zespoły celowe nie zdążą się uformować, bo powstają na kwartał. On obowiązuje tylko w jednym układzie: kiedy zarząd sam ustala cele i rozdaje je, dobierając do każdego innych ludzi, na przykład dwa cele z ośmioma kluczowymi rezultatami i za każdym razem inne grono. Wtedy faktycznie wszystko buduje się od zera co cykl. Kiedy strategię i cele wypracowuje to samo stałe grono liderów razem z zarządem, kontekst po prostu nie znika między cyklami. Zostaje nam jedna rzecz do poprawy u siebie: w retrospektywach pytamy głównie o to, co się nie udało. Wszyscy wiemy, co nam nie wychodzi, a najgorsze jest nie wiedzieć, dlaczego wygrywamy.
Wnioski
Cztery rzeczy, które ten odcinek mówi o obu ramach naraz
- 01
Nastawienie najpierw, narzędzie na końcu
Wdrożenie zaczęte od procesów i praktyk, z założeniem, że nastawienie przyjdzie później, to droga przez mękę. Pierwsze pytanie brzmi, jaki problem rozwiązujemy i jakie wartości za tym stoją.
- 02
Bez autonomii nie zadziała żadna z nich
Tam, gdzie lider wskazuje palcem, a błąd jest kosztowny, nikt nie weźmie odpowiedzialności za cel. Dla takich firm istnieją inne narzędzia i lepiej po nie sięgnąć, niż wciskać kółko w kwadrat.
- 03
Rytuał bez filarów zamienia się w sprawozdanie
Piętnaście minut wokół celu iteracji rozdyma się w godzinną relację z wczorajszych zadań, kiedy z ramy zostały same spotkania. Ten sam mechanizm zjada przeglądy celów kwartalnych.
- 04
Stałe grono zamiast nowej ekipy co cykl
Kiedy zarząd rozdaje gotowe cele i za każdym razem dobiera do nich inne osoby, zespół i kontekst powstają od nowa. Gdy cele wypracowuje to samo grono liderów razem z zarządem, nie ma czego odtwarzać.
Cały temat w jednym miejscu
Zarządzanie projektami a OKRy - jak połączyć?
Scrum jest w tej rozmowie przykładem, nie tematem. Ta sama scena powtarza się przy każdej metodzie, którą firma już u siebie ma: ktoś pyta, czy trzeba wybrać, a po godzinie okazuje się, że nie ma czego wybierać, bo obie strony odpowiadają na inne pytanie. Dlaczego tak jest i co z tego wynika dla planowania kwartału, opisaliśmy w tekście o godzeniu OKR-ów z zarządzaniem projektami. Stamtąd prowadzą też odnośniki do wszystkich rozmów z tej serii.
Autorka

Lena Zhukova
założycielka; warsztaty strategiczne, sesje kwartalne
Założycielka OKR Poland. Od dwudziestu lat pracuje z zarządami firm od 30 do kilku tysięcy osób; napisała z nimi kilkadziesiąt strategii i pomagała je wdrożyć w ponad 40 organizacjach.
Kolejne teksty mailem
Newsletter OKR Poland
Piszemy, kiedy mamy co powiedzieć. Na start: osiem godzin nagrania o przygotowaniu firmy do warsztatów strategicznych i OnePager.
