Kawa z OKRami po angielsku · 5 minut czytania
Dwa modele wdrożenia OKR-ów. Żaden nie jest lepszy, oba płacą cenę w innym miejscu
Uprzedzamy od razu: ten odcinek nagraliśmy po angielsku, z gościem ze Sztokholmu, więc film jest angielski, a ten tekst polski. Rozmowa dotyczy jednej decyzji, którą podejmuje się na starcie wdrożenia i której potem nie da się tanio cofnąć. Czy cele pisze u siebie każdy zespół, czy zespoły zawiązują się dopiero wokół celów.
Z odcinka
Rozmowa po angielsku o dwóch modelach struktury celów
Całe nagranie jest po angielsku, bo naszym gościem jest Niklas Olson, coach OKR ze Sztokholmu i autor pierwszej szwedzkiej książki o tej metodzie. Rozmowa idzie od jego pierwszego wdrożenia w organizacji tysiąca osób przez porównanie obu modeli po wątek, który jest ostrzejszy od samego porównania: co zrobić z pracą, która w cele kwartalne po prostu nie wchodzi. Fragment o nierozwiązywalnym konflikcie między celem działu a celem firmy zaczyna się po czterdziestej minucie. od 00:42:21
Nagranie jest w montażu. Zostaw adres, dostaniesz link, gdy będzie gotowe.Model pierwszy jest zespołowy. Każdy dział ma własne cele, a struktura celów kopiuje strukturę firmy. Jego zaleta jest realna: łatwo go rozpisać, bo korzysta z czegoś, co już istnieje, i nikt nie musi się zastanawiać, kto z kim pracuje. Cenę płaci się w dwóch miejscach. Pierwsze widać w liczbach: pierwsze wdrożenie naszego gościa, sprzed ośmiu lat, w organizacji tysiąca osób, w którym każdy zespół dostał własne cele, skończyło się mniej więcej dwustoma celami i zostało opisane jako koszmar uzgadniania i narzut administracyjny. Drugie jest cichsze. Kiedy mam cel swojego działu i widzę cel firmy, prędzej czy później trafiam na moment, w którym musiałbym zaniedbać swój, żeby pomóc komuś innemu dowieźć wspólny. Tego konfliktu nie da się rozstrzygnąć na moim poziomie, więc ląduje w zarządzie.
Model drugi jest cross-funkcjonalny. Celów jest mniej, a zespoły zawiązuje się wokół nich, nie odwrotnie. Decyzja z poprzedniego akapitu zostaje wtedy w zespole, bo zespół jest zbudowany po to, żeby dowieźć ten jeden cel. Cena też jest konkretna: trzeba porzucić założenie, że każdy musi mieć OKR, a to założenie bywa w firmach mocniejsze niż jakikolwiek argument. Żaden z tych modeli nie jest lepszy. Wybór wynika z odpowiedzi na pytanie, po co wdrażamy OKR-y, oraz z wielkości i dojrzałości organizacji, przy czym problemy z przepływem informacji między działami zaczynają się gdzieś od trzydziestu, czterdziestu osób. Jeśli nie wiesz, który wybrać, rozsądniej jest uruchomić pilotaże w obu i porównać, niż rozstrzygać to teoretycznie.
Drugi nurt rozmowy jest ostrzejszy od samego porównania. OKR-y nie opisują całej pracy firmy i wpychanie do nich utrzymania oraz pracy wspierającej jest źródłem przerostu celów. Księgowość, helpdesk czy wsparcie nie potrzebują celu kwartalnego, tylko miernika zdrowia z zieloną linią, poniżej której nie wolno zejść. Zespół, który realnie nie wpływa na sprzedaż, nie musi udawać kontrybucji do strategii: lepiej wyjść od pytania o jego własną misję i zbudować cele wokół jakości, wolumenu i produktywności. To jest cel operacyjny i to jest w porządku.
Czego nie widać, gdy wdrożenie prowadzi się od środka
Dwie uwagi z tej rozmowy zostają na dłużej, bo dotyczą rzeczy, których w podręcznikach nie ma. Pierwsza: koszt uzgadniania nie jest stały. Dopóki kluczowe rezultaty idą zgodnie z planem, synchronizacje są tanie i krótkie. Kiedy zaczyna się sypać, spotkań i koordynacji gwałtownie przybywa, czyli wdrożenie kosztuje najwięcej dokładnie wtedy, gdy najmniej na to stać. Druga: osoba z zarządu nie powinna prowadzić wdrożenia u zespołów, od których sama jest zależna. To konflikt interesów, w którym rola prowadzącego miesza się z rolą przełożonego, i nikt z uczestników nie powie tego wprost.
Jest też w tej rozmowie przyznanie, które nam samym jest bliskie. Wdrożenie prowadzone od środka gubi całą warstwę strukturalną: plan wdrożenia, spisany sposób pracy, właścicieli i miernik sukcesu samego procesu. Ktoś z zewnątrz dokłada ją odruchowo, bo robił to wcześniej, i między innymi za to jest wart swojej ceny. Nasz gość mówi o tym na przykładzie własnych wdrożeń, w których tej warstwy zabrakło. Do tego dochodzi rzecz, którą sami w tej branży psujemy: najważniejsze efekty, czyli skupienie, jasność i lepsze pytania na spotkaniach zarządu, często nie mają liczby, a dogmat mówiący, że bez liczby to nie jest cel, każe je wyrzucić z rachunku sukcesu.
Wnioski
Cztery rzeczy z tej rozmowy
- 01
Model zespołowy kopiuje strukturę i płaci konfliktem
Łatwo go rozpisać, bo korzysta z istniejących działów. Generuje jednak konflikt między celem działu a celem firmy, którego nie da się rozstrzygnąć niżej, więc trafia na biurko zarządu.
- 02
Cross-funkcjonalny wymaga porzucenia jednego założenia
Mniej celów, zespoły budowane wokół celu, decyzja zostaje w zespole. Warunkiem jest zgoda na to, że nie każdy w firmie ma swój OKR.
- 03
Utrzymanie ma miernik zdrowia, nie cel kwartalny
Księgowość, helpdesk, wsparcie: ustal zieloną linię, poniżej której nie wolno zejść, zamiast wymyślać im cel co kwartał. To stąd bierze się przerost liczby celów.
- 04
Koszt uzgadniania rośnie, gdy przestaje iść zgodnie z planem
Przy celach idących zgodnie z założeniami synchronizacja jest tania. Przy opóźnieniu liczba spotkań gwałtownie rośnie, więc warto zaplanować na to zapas, a nie liczyć średnią.
Cały temat w jednym miejscu
Wdrożenie OKR w pigułce
Ta rozmowa dotyczy jednego rozstrzygnięcia: jak ułożyć strukturę celów. Sam przebieg wdrożenia, czyli od czego się zaczyna, co idzie po czym i kiedy pojawia się pierwszy cel, opisaliśmy po polsku w tekście, który zbiera cały ten wątek. Jeśli angielski odcinek jest dla Ciebie barierą, zacznij właśnie stamtąd: są tam też odnośniki do pozostałych rozmów o wdrożeniach.
Autorka

Lena Zhukova
założycielka; warsztaty strategiczne, sesje kwartalne
Założycielka OKR Poland. Od dwudziestu lat pracuje z zarządami firm od 30 do kilku tysięcy osób; napisała z nimi kilkadziesiąt strategii i pomagała je wdrożyć w ponad 40 organizacjach.
Kolejne teksty mailem
Newsletter OKR Poland
Piszemy, kiedy mamy co powiedzieć. Na start: osiem godzin nagrania o przygotowaniu firmy do warsztatów strategicznych i OnePager.
